Blog kandydata na prezydenta w wyborach prezydenckich 2010 r. Najświeższe wiadomości z kampanii wyborczej, program kandydata, sondaże. blog fikcyjny
Blog > Komentarze do wpisu
Biografia cz. 2

Wrocław jak Londyn

Opozycja krytykowała Dutkiewicza za żółwie tempo przygotowywania planów zagospodarowania przestrzennego, co hamuje budownictwo, złe administrowanie mieniem komunalnym, kulejącą komunikację, sprzedaż Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – W zamian wrocławianie otrzymali wizję EXPO i utworzenie w mieście Europejskiego Instytutu Technologicznego, co znakomicie brzmi, ale nie bardzo wiadomo, co się za tym naprawdę kryje. Wizja Wrocławia, jaką zbudował Dutkiewicz, to wizja miasta dobrego dla yuppies, ale nie dla ludzi, których nie stać nawet na obiad w cenie biletu tramwajowego – mówi były mistrz świata w judo Rafał Kubacki, który już dwukrotnie rywalizował z Dutkiewiczem o fotel prezydenta. W 2002 r. jako kandydat Samoobrony, w 2006 r. – PSL.

Rafał Dutkiewicz wylicza inne sukcesy. Rośnie fabryka ekranów LCD koncernu LG Philips, największa inwestycja III RP. Nieopodal budowę podobnej fabryki zapowiedziała Toshiba. W ciągu czterech lat do Wrocławia weszły Hewlett-Packard, Whirlpool, Siemens i Volvo. W sumie inwestycje za trzy miliardy euro, które dadzą Wrocławiowi 100 tys. nowych miejsc pracy.

Kiedy usłyszał, że spadek bezrobocia w mieście to nie jego zasługa, tylko efekt wyjazdu tysięcy młodych ludzi do pracy w Anglii i Irlandii, odpowiedział kampanią „Wracajcie”. W Londynie i Dublinie stanęły billboardy namawiające do powrotu. O Wrocławiu głośno było w całej Europie. O akcji napisały najważniejsze europejskie pisma, specjalny program przygotowała BBC.

– Operacja „Wracajcie” nie była obliczona na dziś ani nawet na jutro – mówi Dutkiewicz. – Wzięła się z gniewu, że młodzi Polacy wyjeżdżają, a nikt nie widzi w tym problemu, nie ma dyskusji.
W Warszawie i Krakowie pojawiły się billboardy reklamujące Wrocław jako miasto młodych ludzi, pełnych fantazji. W Polskę ruszyły autobusy zachęcające do studiowania tutaj. Nawet jeśli dało to niewielki skutek, to budowało poczucie dumy wrocławian.

– Bardzo zmieniło się podejście mieszkańców do wydatków budujących image miasta – ocenia Dutkiewicz. – Na dziedzińcu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu stoi szklana kula, dar Wrocławia dla Parlamentu. Kosztowała 100 tys. zł, pieniądze cztery lata temu wyłożyli przedsiębiorcy, z czego byłem dumny, bo nikt nie mógł zarzucić mi, że marnuję fundusze publiczne. Dziś wiem, że taki wydatek z kasy miejskiej zostałby zaakceptowany, choć starałbym się znaleźć na to pieniądze od biznesmenów.
 
Kot o imieniu Popis

Przed wyborami samorządowymi partie, które w 2002 r. wspierały Dutkiewicza, pokłóciły się, kto ma do niego większe prawo. Pierwsza, w czerwcu, poparcie dla prezydenta ogłosiła Platforma, liderzy PiS zastanawiali się aż do października. Ostatecznie Dutkiewicza poparło nawet SDPL i Samoobrona, a głównym zarzutem trzeciego obok Kubackiego i Czajkowskiego kontrkandydata w wyborach, Janusza Dobrosza z LPR, było niewybudowanie we Wrocławiu pomnika Bolesława Chrobrego.

– Dutkiewicz dokonał ekwilibrystycznej sztuki połączenia tego, co wydawało się nie do spięcia – ocenia Czajkowski.

Decyzję o ponownym kandydowaniu ogłosił trzymając na rękach kota o imieniu Popis.

Dziś nikt nie ma wątpliwości, że to Rafał Dutkiewicz dyktuje we Wrocławiu warunki. Mógłby zostać prezydentem nawet bez oglądania się na polityków PO i PiS. – Zdecydował pragmatyzm Rafała – mówi Zdrojewski (który w grudniu został przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PO). – Bliżej mu do środowiska Platformy, ale skoro PiS rządzi w kraju, to w interesie miasta było, żeby nie musiał walczyć z kontrkandydatem z PiS.

Zdjęcia Dutkiewicza znalazły się na billboardach kandydatów PO i na ulotkach kandydatów PiS. Kandydaci z jego własnej listy musieli radzić sobie sami. W efekcie na 37 mandatów w radzie, 35 zdobyły dwie partie popierające Dutkiewicza i komitet wyborców prezydenta. Opozycja, czyli cała zjednoczona lewica, ma tylko dwa mandaty.

– Teraz Rafał Dutkiewicz będzie musiał wykazać się sztuką kreowania w Radzie Miejskiej sporu – mówi Władysław Frasyniuk. – Bez wyraźnej opozycji rada zmieni się w maszynkę do głosowania.

 

 

Na podstawie: Mariusz Urbanek, Polityka, 8. marca 2007 r.

sobota, 10 stycznia 2009, rafaldutkiewicz2010